Cholera! Jak to się człowiekowi zachciewa myśleć, czytać, uczyć się... gdy nie ma na to zupełnie czasu! Jestem strasznie zmęczona. Zmarzły mi dłonie i przemokły buty, ale jutro i tak dzielnie wstanę o 8:00 zamiast o 7:30 i pomknę bez śniadania do pracy. Po drodze kupię lukrowanego precla albo kajzerkę i sałatkę, po południu zamówię pierogi ze szpinakiem, a wieczorem... ach! do domu!
Wigilię spędzę u babci, tak samo, jak dwa lata temu. Wszyscy obdarują się prezentami, najedzą, naplotkują, a ja pierwszy raz docenię wartość świątecznych przygotowań w rodzinnym gronie, uśmiechów wymienionych znad talerza, ciepła, jakie daje gruby dywan i wigilijnych życzeń.
Tymczasem... nie wiem, czy uda mi się jeszcze coś napisać do świątecznego apogeum, a zatem:
WESOŁYCH ŚWIĄT I ROZKICANEGO KARPIA!
(Życzę Wam, bo sama karpia nie jadam.)Wy za to życzcie mi ubierania choinki i Dextera, który jak zwykle będzie się wylegiwał pod iglakiem i wypijał mu wodę ze spodka.
XOXO

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz