on air: the knife "heartbeats"
niedziela, 27 marca 2011
hop
Któregoś wieczoru, po około stu godzinach ciepła, stałam przed dworcem głównym, w przemoczonych butach, w zaśnieżonej kurtce, z mokrymi włosami i napisałam sms: "Nie mów hop, póki nie przeskoczysz, czyli zbyt szybko zaczęłam jarać się wiosną". Dziś mogę spokojnie stwierdzić, że wiosna uderzyła z impetem, nawet jeśli nie za oknem, to w naszych sercach i głowach. Bałam się, że czas okaże się zmarnowanym, wypite wino- rozlanym, a cudowne dni tylko miłym wspomnieniem. Dzisiejszy dzień uspokoił mnie, powiem więcej- już dawno nie czułam się tak bezpiecznie, tak szczęśliwa. Siedzę i piszę, nieco bzdurnie, w głowie mi szumi od pianki do nieba. Teraz grzecznie umyję ząbki, starym zwyczajem przejrzę wszystkie tusze, cienie i róże, zanim schowam skrzętnie do puzderka. "Uśmiechnę się do swoich myśli", zajrzę na koniec do szafy, zgaszę światło i przez kolejną godzinę nie będę mogła zasnąć, przeglądając wydarzenia z niedzieli dwudziestego siódmego marca. Bo to była piękna niedziela!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz