czwartek, 10 marca 2011

Niewiemco

Patrzę w górę;
w tych oknach do dziś wiszą bożonarodzeniowe ozdoby.
Może ktoś tam umarł?


Miał być piękny wieczór, zwieńczający piękny dzień.
Zamiast tego: obudził mnie deszcz hulający w rynnach nad oknem, nie zrobiłam zdjęć na Słodowej, siedziałam w pracy do usranej 18tej, o reszcie nie wspomnę, bo wybuchnę znów płaczem.
Słucham sobie Comy i kocham i kocham. Lubię to uczucie, gdy w słuchawkach Jego głos, ja myślami na drugiej polance z Parku Wolności, jak kiedyś, wśród białych kwiatków, oświadczająca się Groszkowi... idę chodnikiem, w głowie maj, mam ochotę krzyknąć na cały głos, płuca znów okazuję się zbyt płytkie... znam na pamięć każdy dźwięk, mimo to za każdym razem czuję się jak wtedy, ósmego maja. Zawsze będzie mi to przypominać... PASAŻER!!!!

Opracowałam sobie logo i zrobiłam naklejki. Wiem, nic specjalnego, dwuminutowy impuls weny gdzieś między "MBE, słucham...?" a "na adres prywatny, czy firmowy?" -wrzucę może jutro, jeśli nie zasnę gdzieś po drodze z warsztatów (moje pierwsze warsztaty jubilerskie!!!!)

Tymczasem...
Nie mogę się już doczekać DOMU, chcę ciepły muzyczny wieczorek z tatą, przecież obydwoje tak za tym tęsknimy...ja się przyznaję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz