uczucie upojenia alkoholowego ustało około 13tej po południu, rysowałam czaszkę (ale jestem w tym beznadziejna!) i prawie zasnęłam w tramwaju. Słońce świeciło dziś odrobinę za głośno, ja włożyłam dwie różne skarpetki i jechałam na uczelnię jakieś dwa razy dłużej niż zwykle. Wczoraj próbowałam zrobić swój pierwszy w życiu pierścionek (obrączkę mam już za sobą), ale w ostatnim momencie zatrzęsła mi się łapka, damn! Kulka o mało nie została stracona, drymelek o mały włos nie przyprawił mojego paluszka o wzór ażurowy, a wszystko to dlatego, że nie mogę uspokoić burzy myśli- czuję się rozproszona :]
Sobota nie byłaby sobotą bez spacerku po Słodowej, złapałam do kieszeni trochę słońca i od razu mi weselej. Póki co- staram się nie myśleć zbyt wiele. Zaraz może obejrzę jakiś film z Aneczką, wypijemy hektolitr gorącej czekolady i zacznę dietę od kolejnego jutra. Przed snem obejrzę jeszcze raz zdjęcia z wczoraj, znów popłaczę się ze śmiechu. Posłucham też Mansona, tak dawno się nie widzieliśmy, kochanie.
Z przypadkowymi ludźmi lubię rozmawiać po angielsku.
Zamieszczam fotografię z procesu tworzenia
znowu wróciłam o świcie
jak to się stało, ja się pytam?????
bajlando
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz