sobota, 18 czerwca 2011

izolation

To, że piszę to teraz, właśnie w tej chwili jest wyraźnym sygnałem, że zaczęły się schody. Ja, tchórz, znów zamykam się w ich obliczu w swojej izolatce, do której nikt nie ma dostępu. Mimo że chciałabym, to nie potrafię znaleźć wyjścia...to paraliżuje.

Zbyt dużo emocji wymieszanych w jednym kieliszku, zbyt wiele sytuacji, które prowokują sprzeczne myśli. Mały, chory świat, do którego ludzie uderzają drzwiami i oknami w systemie one-vision. Po co Ci to, skoro nie wiesz, co jest w środku? Nieświadomie decydujesz się na kompletnie bezcelową obecność.

Wydawało mi się, że coś się zmieniło, że ja się zmieniłam, jednak z perspektywy czasu dostrzegam, że zupełnie brak różnic między tymi wszystkimi akcjami, chaos.

Trzeba przystopować, zastanowić się, wziąć głęboki oddech, zdjąć różowe okulary...by móc ponownie je założyć. Innej opcji raczej nie ma. Podejrzewam, że do końca miesiąca wszystko się wyklaruje, a nawet jeśli nie, to zmiana klimatu przyniesie pozytywne emocje, których dziś czuję niedosyt, a przecież ostatnie dni były takie kolorowe.

Czuję, że w przez kilka najbliższych dni w naszym truskawkowym kajeciku mało będzie nowych Złotych Myśli autorstwa Moniki Brodki (tak, zmieniłam nazwisko).

Na miłe zakończenie tych smutnych bredni zacytuję kochaną Jebniętą Joannę:
"Jesteś tak słodka, że nawet rzygasz na różowo." Kocham Was, JJ i OK ;*



co za bezsensowna akcja, a było tak uroczo ;]


1 komentarz: