sobota, 26 listopada 2011

stars

I can give it all on the first date
I don't have to exist outside this place
And Dear, know that I can change
But if stars shouldn't shine
By the very first time
Then Dear, it's fine, so fine by me
Cause we can give it time,
So much time
With me

And I can draw the line on the first date...
I'll let you cross it,
Let you take every line I've got
When the time gets late
(...)

IF YOU WANT ME
LET ME KNOW
WHERE DO YOU WANNA GO?
NO NEED FOR TALKING
I ALREADY KNOW
IF YOU WANT ME
WHY GO?


I couldn't spill my heart
My eyes gleam looking in from the dark
I walk out in stormy weather
Hold my words, keep us together
STEADY WALKING BUT BOUND TO TRIP
SHOULD RELEASE, BUT JUST TIGHTEN MY GRIP.


pół litra później...
"Gdzieś między czwartym telefonem, a trzecim zadaniem z obliczania bilansu reakcji chemicznej, zgubiłam myśl o sensie istnienia własnego 'ja'. Pijemy ukochane Martini Bianco, rozmawiamy o dobrym samopoczuciu, wartościach, typowa dyskusja przy nie najniższym stężeniu alkoholu we krwi. Tak słodko mija wieczór- muzyka, zapachowe świece... Prawie zapominamy o szarej rzeczywistości. A ja już czekam na środowy wieczór, myślę coraz częściej, tęsknię nadzwyczajnie do emocji przeżywanych przy muzyce na żywo. 
ZAKOCHAŁAM SIĘ W BŁĘKICIE I ŁĄCZĘ TE MOJE MIŁOŚCI W JEDNĄ.
Wiem to na pewno: z niecierpliwością, pełna nadziei czekam na swój własny kolorowy film."

-Z pamiętnika Magdy Ch.

Zdjęcie z Kowar, a że uwielbiam przesiadywanie na parapecie w nocy, że uwielbiam wszystkie wspomnienia, które żyją do tej chwili, ten zapach, który błądzi jeszcze gdzieś po walizce, oraz tę muzykę, która idealnie pasuje do mojego ciepłego koca i miodowej herbaty... Że wczorajszy wieczór pełen był słodkich rozmów o uczuciach, że czuję się jak zawstydzone dziecko i że moje marzenia ciągle żyją własnym życiem... Powstał ten wpis.

A teraz najwyższy czas krzyknąć "ahoj!" do nauki na jutrzejsze kolokwium z gemmologii.
Żegnam nadzwyczajnie, ciepło i wzruszenie :)

poniedziałek, 21 listopada 2011

dance with me

Tak po prostu. Bo taniec dziś jest wszystkim, co mam. Muzyka połączona z wyrażaniem siebie poprzez własne, naturalne ruchy, które tak trudno jest odczytać. Indywidualne namiętności, odczuwane z każdym krokiem na drewnianym parkiecie. Ciało uczy mnie czerpania radości z własnego istnienia. Zawsze szczerej, postępowej, szalonej, wyraźnej radości, która niesie szczęście. To jest ten moment, gdy znikają wszystkie zmartwienia i po prostu płynę w parze z moim wyobrażeniem lepszego jutra.

Nie mogę się już doczekać trzeciego grudnia, suknia czeka na swój debiut :)

"Focus on yourself, girl. Don't let the world around confuse you. 
Don't let them destroy your dreams, don't let them to take your 
hope away. Keep your heart close, take care of your soul. 
They will be grateful, you will be happy." 


"Tak, znam ten typ: kabaretki, lufka, bletki, krótka grzywka,
Zna każdy band, ciągle gada, dużo pije, nie jest brzydka, (...)
Zna każdy kąt tego miasta, kluby, miejsca, jest na wkręcie,
MA W SOBIE COŚ, CZEGO BRAK DZIEWCZYNOM W SZPILKACH I W SUKIENCE."
<3



Z okazji Dnia Życzliwości:
"Pielęgnujcie przypadkową życzliwość i piękne czyny pozbawione sensu."

środa, 16 listopada 2011

Liar

Teraz wiem, że od początku byłam nieszczera. Dziś uświadomiłam sobie, jak dobrze potrafię oszukiwać siebie. I zastanawiam się, po co właściwie to robiłam? I dlaczego, skoro nie czułam szczerze, wylałam tyle łez... za czymś, co nie istnieje i nigdy nie istniało? Czułam się wtedy tak dziwnie szczęśliwa, mimo tej niepewności, która szalała gdzieś tam w środku, tak skutecznie potrafiłam ją przyćmić bzdurnym i fałszywym poczuciem bezpieczeństwa. Obecnie boję się jak cholera, myśli, które zauważyłam, że istnieją, już wiele miesięcy temu, dziś odbiły się od okien szerokim echem, potoczyły po podłodze i zatrzymały dokładnie w połowie drogi między nami. Wiedziałam o tym dwa miesiące temu, wiedziałam o tym dziesięć miesięcy temu, wiedziałam pół roku temu, kiedy to próbowałam zasłonić Siebie długą zasłoną udawanej beztroski, pachnącą musującym winem, z różowymi draperiami. A przecież to było tak głupie- bo teraz siedząc obok wiem, że na Ciebie nie zasługuję i ty też doskonale o tym wiesz, widzę to, gdy wzrok ucieka gdzie pieprz rośnie po dłuższym postoju na lewym kąciku moich ust.

Podobno pragnienie spełnienia marzeń jest wspanialsze, niż samo ich spełnianie.
Wiem, że czeka mnie permanentne odczuwanie tego wspaniałego stanu... Pragnienia.

Mimo wszystko chcę zobaczyć ten kolorowy film.

niedziela, 13 listopada 2011

wstyd

Ostatnio zauważyłam, że znów wstydzę się swoich emocji. Nie potrafię wiele powiedzieć na głos, jedynie alkohol pomaga niektóre słowa przepchnąć przez sitko ciszy. Wiedząc, że nie jest to dobra droga, lub też jest dobrą drogą donikąd, podjęłam pewne decyzje. Głośniej dziś słucham muzyki i mocniej przyglądam się niebu.
Dobranoc

wtorek, 8 listopada 2011

Opowiem Ci bajkę...

Wczoraj myślałam: "GUBIĘ SIĘ W LABIRYNCIE WŁASNYCH MYŚLI."
Najwyższy czas odnaleźć nitkę;)

~Pijany Królewicz idzie ulicą, nogi mu się plączą, przeklina pod nosem. Zobaczył przed sobą leżącego na brukowej kostce pantofelka. Pomyślał: "O, but. A niech sobie leży." I poszedł na dziwki.~
Nie chcę Cię, Pijany Królewiczu, patrz, zamykam furtkę.
Yours (not anymore),
Cinderella.

And they lived happily never after.

"I am yours now
So now I don't ever have to leave."
Własna!


niedziela, 6 listopada 2011

idiot

Cztery kartki zapisane bzdurnymi słowami. Taki nonsens jak ten list, który nigdy nie dotrze do adresata. Pisany językiem potocznym, szczerym, prostym. Napisałam o wszystkich swoich uczuciach. O nadziejach, szczęściach, smutkach, żalach, obawach, niepewnościach, wdzięcznościach i lubościach. Bzdury. Te słowa były tak proste, a tak piękne- bo płynęły prosto z serca. Serce jest głupie, a adresat nie chciał odebrać tego listu. To nic, poczeka w szufladzie jak w skrzynce. Furtka jeszcze jest otwarta, ale wystarczy lekki podmuch wiatru, by się zatrzasnęła na dobre.

"Decyzji raz podjętej nie ma sensu podejmować jeszcze raz." 
Kilka kartek papieru, które wzruszyły mnie do łez.


Czuję się jak ze sklepowej półki. Ładnie umalowana sprzedam swój fałszywy uśmiech nieco drożej. Gdy założę mini, może zechcą też spojrzenie. A jak zdejmę bieliznę, to powiedzą, że chętnie wezmą też serce, ale po chwili i tak wyrzucą je do kosza jak nudną gazetę.

Nikt jak to serce nie potrafi zdradzić, zranić, skrzywdzić. Ale to nie jego wina. Ono jest ślepe i głupie, za to nie można mieć do niego pretensji. Nie można nienawidzić. Ale można się tego bać i ten strach jest już dla mnie naturalny tak jak oddychanie.

środa, 2 listopada 2011

come back

Z racji wyczerpania się mojej negatywnej energii w ostatnich dniach, pozostaje mi jedynie garstka pozytywnych emocji, które postaram się dodatkowo pomnożyć.
Gdy już dość jest wszystkich nijakich myśli, ponurych spostrzeżeń, ciągłego zaniżania swojej własnej samooceny, powtarzania w kółko, że nie da rady... nastaje ten moment, kiedy z myśli: "...dość" rodzi się stanowcze, głośne słowo "DOŚĆ!". Tak też jest w moim przypadku i zdałam sobie sprawę z tego wczoraj około godziny dwudziestej drugiej. Pomogła mi jak zawsze wnikliwie rozpatrująca wszelkie "za" i "przeciw" każdego ewentualnego ruchu w którąkolwiek stronę rozmowa oraz dwie paczki chusteczek higienicznych.
Podsumowując, starą Brodzię witamy na nowo w naszych szeregach ludzi-wiecznie-uśmiechniętych. ;)


Błogie, ponad miesięczne lenistwo to własnie to, czego było mi trzeba. Mimo że prawdopodobnie rozleniwiłam się do tego stopnia, że trudno będzie mi wskoczyć na stare tory od razu, to wiem, że wszystko będzie dobrze i że w końcu osiągnę to, co zamierzyłam. Zrobię wszystko co w mojej mocy, aby tak właśnie się stało. Powodzenie jest tym bardziej prawdopodobne, bo spróbuję techniki baby steps, odpuszczam sobie na razie skoki na głęboką wodę i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Powrót do zwykłych pasji, radości dnia codziennego, zabieganego trybu życia, a może nawet dietę zacznę! :D

On air:
The Kooks- Shine On.

"About your hair, you needn't care,
You look beautiful all the time."
O właśnie, farbowanie włosów zdecydowanie poprawia humor :D

Pozdrawiam.