niedziela, 6 listopada 2011

idiot

Cztery kartki zapisane bzdurnymi słowami. Taki nonsens jak ten list, który nigdy nie dotrze do adresata. Pisany językiem potocznym, szczerym, prostym. Napisałam o wszystkich swoich uczuciach. O nadziejach, szczęściach, smutkach, żalach, obawach, niepewnościach, wdzięcznościach i lubościach. Bzdury. Te słowa były tak proste, a tak piękne- bo płynęły prosto z serca. Serce jest głupie, a adresat nie chciał odebrać tego listu. To nic, poczeka w szufladzie jak w skrzynce. Furtka jeszcze jest otwarta, ale wystarczy lekki podmuch wiatru, by się zatrzasnęła na dobre.

"Decyzji raz podjętej nie ma sensu podejmować jeszcze raz." 
Kilka kartek papieru, które wzruszyły mnie do łez.


Czuję się jak ze sklepowej półki. Ładnie umalowana sprzedam swój fałszywy uśmiech nieco drożej. Gdy założę mini, może zechcą też spojrzenie. A jak zdejmę bieliznę, to powiedzą, że chętnie wezmą też serce, ale po chwili i tak wyrzucą je do kosza jak nudną gazetę.

Nikt jak to serce nie potrafi zdradzić, zranić, skrzywdzić. Ale to nie jego wina. Ono jest ślepe i głupie, za to nie można mieć do niego pretensji. Nie można nienawidzić. Ale można się tego bać i ten strach jest już dla mnie naturalny tak jak oddychanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz