Teraz wiem, że od początku byłam nieszczera. Dziś uświadomiłam sobie, jak dobrze potrafię oszukiwać siebie. I zastanawiam się, po co właściwie to robiłam? I dlaczego, skoro nie czułam szczerze, wylałam tyle łez... za czymś, co nie istnieje i nigdy nie istniało? Czułam się wtedy tak dziwnie szczęśliwa, mimo tej niepewności, która szalała gdzieś tam w środku, tak skutecznie potrafiłam ją przyćmić bzdurnym i fałszywym poczuciem bezpieczeństwa. Obecnie boję się jak cholera, myśli, które zauważyłam, że istnieją, już wiele miesięcy temu, dziś odbiły się od okien szerokim echem, potoczyły po podłodze i zatrzymały dokładnie w połowie drogi między nami. Wiedziałam o tym dwa miesiące temu, wiedziałam o tym dziesięć miesięcy temu, wiedziałam pół roku temu, kiedy to próbowałam zasłonić Siebie długą zasłoną udawanej beztroski, pachnącą musującym winem, z różowymi draperiami. A przecież to było tak głupie- bo teraz siedząc obok wiem, że na Ciebie nie zasługuję i ty też doskonale o tym wiesz, widzę to, gdy wzrok ucieka gdzie pieprz rośnie po dłuższym postoju na lewym kąciku moich ust.
Podobno pragnienie spełnienia marzeń jest wspanialsze, niż samo ich spełnianie.
Wiem, że czeka mnie permanentne odczuwanie tego wspaniałego stanu... Pragnienia.
Mimo wszystko chcę zobaczyć ten kolorowy film.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz