poniedziałek, 19 grudnia 2011

something stupid


Jesteśmy na pierwszym piętrze. Wsiadamy do windy. Masz zawiązane oczy, ja naciskam przycisk "sześć". Nie wiesz o tym. Miało być drugie, zapędziłam się. Dojeżdżamy na szóste, zaczynam się bać, wyczuwasz mój strach, ja płaczę i z impetem uderzam w "zero". I nagle: wziuuuum! Jesteśmy na parterze. A przecież wsiedliśmy na pierwszym piętrze...

Powinnam już wtedy wiedzieć.
"Chyba nie wyobrażasz sobie pary siedemdziesięciolatków, trzymających się za ręce, siedzących w bujanych fotelach na tarasie swojego letniego domku gdzieś na Florydzie?"

Podobno mądra kobieta całuje, ale się nie zakochuje; słucha, ale nie wierzy i odchodzi, zanim zostanie porzucona. A ja byłam i nadal jestem głupia, głupia strasznie.

"Boimy się marzyć, boimy się, że przez to wszystko będzie odwrotnie. 
Zawsze życie jest inne, niż film"
 O.;*





niedziela, 18 grudnia 2011

weird

nie wiem, o co chodzi, ale własnie tak się teraz czuję
i jedyne, co wiem teraz to fakt, że jest to zajebiście dziwne uczucie
"please, teach me gently how to breath"
nie potrafię, cóż

jeśli "schudnąć to odrobinę umrzeć", to do widzenia










poniedziałek, 12 grudnia 2011

kejos

Takiego chaosu nie było już dawno, zdrowie nie takie jak być powinno, praca to jedna wielka niewiadoma, szkoła- jeszcze większa, a może już nawet wcale. Pochłonięta filmami, muzyką, a obecnie całą szopką związaną z wycenianiem i wyliczaniem ile który sędzia zdąży zeżreć w przerwie turnieju, staram się nie myśleć o znakach zapytania na mojej drodze. Słucham One Republic. Chłopcy, jesteście tak uroczy, ja jestem tak sentymentalna.

"I know we've got it good,
But they've got it made,
And the grass is getting greener each day.
I know things are looking up,
But soon they'll take us down,
Before anybody's knowing our name.

Do you think I'm special?
Do you think I'm nice?
Am I bright enough to shine in your spaces?
Beetween the noise you hear
And the sounds you like
Ale we just sinking in the ocean of faces?




It can't be possible,
The rain can fall
Only when it's over our heads.
The sun is shining everyday, but it's far away
Over the world that's dead."

czwartek, 8 grudnia 2011

keep it

Tak przyjemnie posiedzieć w ciepłym, pachnącym dopiero co zgaszonymi świecami pokoju, pod biało-czarnym kocem, z kolorowym kubkiem pełnym gorącej, waniliowej herbaty. Słuchając wgryzającej się w serce muzyki, która przypomina zeszłoroczną Gwiazdkę. Pod względnym spokojem czuję jednak szybsze bicie serca i to mnie nieco niepokoi. Dlatego też staram się jak najwięcej myśleć o moich własnych czterech ścianach, które gdzieś tam czekają, aż otulę je czerwono-złotą tapetą, aż zawieszę płótno pokryte kolorowymi farbami na jednej z nich. Kuchnia w stylu amerykańskiego milk-baru z lat 90tych będzie kusząco pachniała poranną kawą albo czekoladowymi babeczkami, sypialnia o ciemnoniebieskich ścianach jak z nowego filmu w polskich kinach, z wielkim łóżkiem na samym środku... I nareszcie waniliowo-cynamonowo-waniliowo-pierniczkowy salonik, wypełniony jak filiżanka po brzegi puchatymi poduszkami i maleńkimi, białymi światełkami... Małe-wielkie marzenie, które każdego ranka każe mi wstać z łóżka z uśmiechem. Każdy dzień jest jaśniejszy, każdy wieczór cieplejszy, każda minuta weselsza, zbliża mnie do tego, co stanie się za półtora roku. Ten czas zleci szybko, sesja, intensywne przygotowania do turnieju, wiosna- każda pędzi jak szalona, ani się obejrzę, a już będzie lato we Wrocławiu pełnym śmierdzących turystów obwieszonych wszelkimi sprzętami rejestrującymi obrazy i dźwięki. Następnie znów rozpoczęcie roku akademickiego, zapach skruszonych kamieni w pracowni Dziadka Dziekana, nie zdążę nawet zauważyć upływu czasu aż do kolejnego jarmarku bożonarodzeniowego. A później już tylko pół roku, które w ferworze przygotowań do obrony licencjackiej nie zostanie zarejestrowane przez moje na wpół otwarte powieki i ruszamy... Do prawdziwego życia w prawdziwym świecie, ale także do słodkich wieczorów w moim magicznym własnym kącie.


"(...) Powietrze tam ciężkie od oszałamiających woni imbiru i korzeni (...) wydaje się raczej buduarem, a atmosfera intymna, zapach róż i wanilii (...) mnóstwo krepy i tiulu i rżniętego szkła błyskającego w przyćmionym świetle, na toaletce rzędy buteleczek i słoików, jak gdyby zamknięta w nich armia duchów wyczekiwała uwolnienia. Zaiste jest coś niezdrowego w takim nagromadzeniu słodyczy, na pół dotrzymana obietnica owoców zakazanych."

Zawsze mówiłam, że CZEKOLADA ma olbrzymi wpływ na moje życie :)