czwartek, 8 grudnia 2011

keep it

Tak przyjemnie posiedzieć w ciepłym, pachnącym dopiero co zgaszonymi świecami pokoju, pod biało-czarnym kocem, z kolorowym kubkiem pełnym gorącej, waniliowej herbaty. Słuchając wgryzającej się w serce muzyki, która przypomina zeszłoroczną Gwiazdkę. Pod względnym spokojem czuję jednak szybsze bicie serca i to mnie nieco niepokoi. Dlatego też staram się jak najwięcej myśleć o moich własnych czterech ścianach, które gdzieś tam czekają, aż otulę je czerwono-złotą tapetą, aż zawieszę płótno pokryte kolorowymi farbami na jednej z nich. Kuchnia w stylu amerykańskiego milk-baru z lat 90tych będzie kusząco pachniała poranną kawą albo czekoladowymi babeczkami, sypialnia o ciemnoniebieskich ścianach jak z nowego filmu w polskich kinach, z wielkim łóżkiem na samym środku... I nareszcie waniliowo-cynamonowo-waniliowo-pierniczkowy salonik, wypełniony jak filiżanka po brzegi puchatymi poduszkami i maleńkimi, białymi światełkami... Małe-wielkie marzenie, które każdego ranka każe mi wstać z łóżka z uśmiechem. Każdy dzień jest jaśniejszy, każdy wieczór cieplejszy, każda minuta weselsza, zbliża mnie do tego, co stanie się za półtora roku. Ten czas zleci szybko, sesja, intensywne przygotowania do turnieju, wiosna- każda pędzi jak szalona, ani się obejrzę, a już będzie lato we Wrocławiu pełnym śmierdzących turystów obwieszonych wszelkimi sprzętami rejestrującymi obrazy i dźwięki. Następnie znów rozpoczęcie roku akademickiego, zapach skruszonych kamieni w pracowni Dziadka Dziekana, nie zdążę nawet zauważyć upływu czasu aż do kolejnego jarmarku bożonarodzeniowego. A później już tylko pół roku, które w ferworze przygotowań do obrony licencjackiej nie zostanie zarejestrowane przez moje na wpół otwarte powieki i ruszamy... Do prawdziwego życia w prawdziwym świecie, ale także do słodkich wieczorów w moim magicznym własnym kącie.


"(...) Powietrze tam ciężkie od oszałamiających woni imbiru i korzeni (...) wydaje się raczej buduarem, a atmosfera intymna, zapach róż i wanilii (...) mnóstwo krepy i tiulu i rżniętego szkła błyskającego w przyćmionym świetle, na toaletce rzędy buteleczek i słoików, jak gdyby zamknięta w nich armia duchów wyczekiwała uwolnienia. Zaiste jest coś niezdrowego w takim nagromadzeniu słodyczy, na pół dotrzymana obietnica owoców zakazanych."

Zawsze mówiłam, że CZEKOLADA ma olbrzymi wpływ na moje życie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz