wtorek, 31 stycznia 2012

fuj

Znowu jestem chora. W akcie grypowej desperacji obejrzałam chyba ze dwieście odcinków durnego serialu o amerykańskich nastolatkach, wypiłam z osiem litrów herbaty z miodem, czosnek niestety musiałam sobie odpuścić i mleko też. Moje ciało ma temperaturę odpowiadającą trzydziestu pięciu stopniom Celsjusza, ciekawe, czy to oznaka zamarzania od środka. W sumie nie zdziwiłabym się.
Chowam się z powrotem pod mój ukochany zeberkowy kocyk i pozdrawiam, ha, ha.

'miejsca, na których świat zdaje się oszczędzać'




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz