niedziela, 15 stycznia 2012

styczeń

Dziś przybyło nieco mrozu, nie na tyle na szczęście, aby można było się poślizgnąć na zamarzniętej kałuży. Chrup, chrup, zabawa ta niezmiennie od lat cieszy małą Madzię, zastanawiam się, czy ma to jakieś głębsze znaczenie. Teraz trzeba ustabilizować parę spraw, zdać sobie sprawę, że nie wszystko rozgrywa się między białym i czarnym, o niektórych rzeczach po prostu NIE MYŚLEĆ i poczekać, aż rozwiążą się same.

Słucham blond piękności i z niecierpliwieniem czekam na ósmego marca.
Wiosna będzie piękna, zupełnie inna od poprzedniej, już teraz czuć, że powietrze jakieś jest lżejsze, mimo iż dość szybko jeszcze dzień ucieka, by ustąpić miejsce nocy. Zapalę cztery świeczki, po dwie dla każdego i zaczekam na następny, kolejny i tak do końca świata nawet.


SNY OBIECUJĄ NAM ZBYT WIELE
Choć niektóre bez litości pokazują nasze lęki
nie sądziłam, że jest to tak oczywiste-
próbowałam sama przed sobą to ukryć.
Jednak muszę nabrać zdecydowanie
więcej cierpliwości w swoje kieszenie
i gdy się zapomnę, zanurzyć w nie dłonie,
przypomnieć sobie sen z nocy 13-14 stycznia 2012,
zacisnąć zęby i dalej jedynie
uśmiechać się nieco nieśmiało.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz