piątek, 20 stycznia 2012

stycznia odsłona cieplejsza

1. JA
   Jest dobrze, dziwny spokój opanował całą aurę wokół mnie. Jestem w miarę stabilna, tylko chwilami myślę "co by było, gdyby..."...
   Każdy rozdział opowiada o czymś innym. Jeden o moim wzrastającym poczuciu własnej wartości, niezależnie od bodźców zewnętrznych. Drugi o samorealizacji, nauce, jaką bardzo chcę przyjąć do siebie. Trzeci o małych rzeczach, kilku słowach, jednym uśmiechu, wesołych oczach i na prawdę mało zabawnych żartach, które niesamowicie poprawiają humor, gdy czuję się zamknięta żałośnie jak w klatce. O nieco zazdrosnym, acz pełnym podziwu spojrzeniu, które stara się nie zostać ujawnione- wiem przecież. Czwarty o małych radościach, które starają się przebić przez mury problemów i nieco rozjaśnić przestrzeń wokół mnie. Piąty o mojej podatności na wpływy innych ludzi, o ich możliwościach oddziaływania na moje decyzje, co często staje się hamulcem dla wszystkich powyższych elementów. Szósty o chęci dorównania mistrzom, moim autorytetom, ponieważ tak bardzo mi zależy na słowach "jestem z ciebie dumny". W końcu siódmy o sprzeczności, która wynika z pragnienia otoczenia się wszelką miłością i ciepłem oraz z chęci pozostania niezależną, silną kobietą, która nie pozwoli nikomu się zranić i nie pozwoli nikomu ingerować w jakikolwiek sposób w jej życie.
   Podobno siedem to szczęśliwa liczba, więc na tym poprzestanę, pamiętam jednak o wszystkich tych ułamkach z wielkimi mianownikami między każdym z rozdziałów głównych.

2. TY
   Zaburzasz cały porządek, pokazujesz, jak łatwo jest wejść do mojego serca (bez pukania, przecież nie trzeba) i rozsiadasz się w nim, jak w miękkim fotelu z kieliszkiem wina w ręku. Ja daję Ci na to przyzwolenie z błogim uśmiechem na twarzy, ponieważ zapalasz przy okazji waniliową świeczkę o rozgrzewającym je całe płomyku. Tak dzieje się za każdym razem, gdy się zbliżasz, a przecież tym razem miałam być twarda. Lepsza, silniejsza, niezależna, może nawet nieco oziębła, krytyczna i KONSEKWENTNA. Przekonujesz mnie, że nie potrafię i układasz się jeszcze wygodniej.

3. MY
   "-Proszę Cię, Co ja bym zrobiła bez Ciebie?
Odeszła bez słowa. Chciałam ją objąć, pocieszać, ale zbyt dobrze wiedziałam, że zatrzasnęła drzwi swojej prywatności (...) W najlepszym razie mogę mieć nadzieję na czułość, pozorną uległość. Pod tą powierzchnią dzikość pozostaje, czysta, barbarzyńska, nieznana."

4. WSPOMNIENIA
   Zastanawiałam się dziś nad wieloma sprawami. Nasunął mi się na myśl jeden wniosek: nie oglądać się za siebie, patrzeć w przyszłość, kiedyś już o tym myślałam, ale nie potrafiłam. Nic nowego- wiem. Jednak życie płynie i należy w końcu zdać sobie z tego sprawę. Wspominam, łzy cisną się do oczu. Niektóre są objawem smutku i żałoby po tym, czego już nie ma. Niektóre zaś są obrazem wzruszenia i chęci zatrzymania tych fotografii w głowie jak najdłużej. Przeczę sama sobie, powinnam napisać sobie na ścianie ten fragment, który tkwi w mojej głowie od dawna. "SPALONE MOSTY TO NAJLEPSZY W ŻYCIU ZNAK". Słuchałam tego co wieczór gdy zasypiałam, byłam mała, skąd mogłam wiedzieć, że to najprawdziwsza prawda, jeden z najważniejszych przekazów, jakie kiedykolwiek w życiu do mnie dotrą? Co wieczór nucę pod nosem kawałki sprzed lat, melodie, które utkwiły mi w pamięci na dobre. Rano zwykle mam problemy ze wstawaniem. :)

Nie miałam pojęcia o istnieniu tego zdjęcia i popłakałam się, gdy je dziś zobaczyłam. Pamiętam ten dzień doskonale, było tak miło i tak ciepło, niby nic, lecz jest to jeden z tych momentów, które nigdy się już nie powtórzą i tego jest mi żal najbardziej. Jak to było? Mineralogia i krystalografia podczas fotogrametrii na Wyspie Słodowej :) 
I znowu nasuwa się wniosek: PATRZEĆ PRZED SIEBIE, NICZEGO NIE ŻAŁOWAĆ, UŚMIECHAĆ SIĘ DO WSPOMNIEŃ, ZAMIAST PO NICH PŁAKAĆ.

"WRÓCIMY TU JESZCZE"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz