czwartek, 29 marca 2012

smutne porządki

przez te porządki jest mi bardzo smutno,
znajduję zdjęcia i zapiski

przeglądam strony, drę karteczki, płaczę jak dziecko, tak mi przykro, że to już nie należy do mnie...
smutna dzisiaj coś ta wiosna

What is art?
First spring leaf
Shiny snowflake
Tired sun in the afternoon
Raindrops on my window glass
Real, true art
It's nature
Kiss, hug, love, friendship
Worm bed, fireplace
Teardrops in my eyes
Real, true art
Beauty of the moment.

na 5
w jakimś kejefsi albo innym makdonaldzie


sen

Spełnił się mój sen, przez dwanaście godzin zjadłam półtorej bułki i jogurt. Jestem oficjalnie wkurwiona na mój organizm. Cześć i czołem. 


UWAGA, PORZĄDKI!




środa, 28 marca 2012

wio@sna

Przesympatycznie
Kolorowo
Pachnąco

Terefere


Brak czasu na oddychanie dodaje mi skrzydeł, to pewnie dlatego, że nie wytwarzam już aż tak dużo dwutlenku węgla. Ot tak, miałam ochotę pochwalić się moim działaniem zbawiennym dla świata.

Tęsknię bardziej, niż bardzo.

A że mój mózg bywa niedotleniony, to i na myślenie nie ma co liczyć. Na pewno nie dzisiaj. :)


środa, 7 marca 2012

Zasypana pracą, targana po różnych końcach miasta, niewyspana, z niedomalowanymi rzęsami, pustym kontem i rozładowaną baterią w telefonie. Z wieloma sprawami na głowie, pustą puszką na przyprawy, przepełnionym kalendarzem, niedoczytaną gazetą, słuchawkami na uszach i okularami na nosie. Zapomnianym schowkiem na drobne skarby, wypisanym długopisem, permanentnym bałaganem na fotelu i w głowie. Z kilkoma wspomnieniami i rosą na rzęsach, nigdy nie czułam się bardziej wolna.



SPALONE MOSTY 
TO NAJLEPSZY W ŻYCIU ZNAK

poniedziałek, 5 marca 2012

różowe wino mi służy

bo albo je otwieram z moją dziewczyną, albo sama, a czasem różnie to po winie bywa.

Świat wskoczył na odpowiednią drogę, jadąc pociągiem, idąc parkiem lub leżąc w łóżku ze słuchawkami na uszach płaczę jak durna. Bo świeci słońce w oczy, bo nie sprawia mi problemu wstawanie o 4:30, bo nie chce mi się wracać rankiem do własnego łóżka... po winie. Biegać, skakać, pracować, tańczyć, bawić się, w końcu rozumiem po co była zima. Pod prysznicem malinowym kręcę się w kółko, wiruje mi w głowie, znowu się śmieję. Czekoladki w pudełku czekają na swoją kolej, w końcu przyjdzie i ich czas. W końcu odżyłam na prawdę.

Do wczoraj mój uśmiech był zwykły, a śmiech cichy. A teraz, patrząc w lustro nie poznaję tej osoby za szkłem. Nie poznaję, jednocześnie będąc zafascynowaną i w niej zakochaną. Chcę, żeby została na zawsze.

CANT WAIT