poniedziałek, 5 marca 2012

różowe wino mi służy

bo albo je otwieram z moją dziewczyną, albo sama, a czasem różnie to po winie bywa.

Świat wskoczył na odpowiednią drogę, jadąc pociągiem, idąc parkiem lub leżąc w łóżku ze słuchawkami na uszach płaczę jak durna. Bo świeci słońce w oczy, bo nie sprawia mi problemu wstawanie o 4:30, bo nie chce mi się wracać rankiem do własnego łóżka... po winie. Biegać, skakać, pracować, tańczyć, bawić się, w końcu rozumiem po co była zima. Pod prysznicem malinowym kręcę się w kółko, wiruje mi w głowie, znowu się śmieję. Czekoladki w pudełku czekają na swoją kolej, w końcu przyjdzie i ich czas. W końcu odżyłam na prawdę.

Do wczoraj mój uśmiech był zwykły, a śmiech cichy. A teraz, patrząc w lustro nie poznaję tej osoby za szkłem. Nie poznaję, jednocześnie będąc zafascynowaną i w niej zakochaną. Chcę, żeby została na zawsze.

CANT WAIT

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz