Krótka przerwa na głęboki łyk wermutu i kilka łez, w ten sposób Magdalena dziś rozkoszuje się samotnością. Jutro obudzę się znów nieprzytomna, ale co tam, przecież kiedy? Nie mam czasu na rozpamiętywanie. Organizm mnie oszukuje, ja oszukuję jego, wszystko gra i buczy.
Przekonujemy się z dnia na dzień coraz wyraźniej, że krateru jednorazówką nie wypełnisz. Nie masz szans.
Kilka pospiesznych wdechów nie zastąpi ciepła ramion- kiedy w końcu ulegniemy tej prawdzie, kiedy przestaniemy popełniać te same błędy, kiedy przyjmiemy do wiadomości, że nie warto? Zapewne wtedy, gdy będzie już za późno. A właściwie to nie. Za późno było wczoraj, a przecież dziś nasze biedne, głupie serduszka skurwiły się po raz setny. Chyba czas iść spać, przed zamknięciem oczu pomyśleć o kilku stokrotkach, uśmiechnąć się nieszczerze. Przestać bredzić i pozwolić serduszkom wypocząć, zanim znów będą gotowe, aby po raz kolejny pozwolić się sfrajerować byle skurwysynowi (który zapewne w efekcie okaże się tchórzem, jak zwykle).
HEART
SKIPPED
A
BEAT
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz