wtorek, 1 maja 2012

maj

Miałam się schować, odpocząć, czy coś. Moja zdolność do dotrzymywania własnych założeń jak zwykle zerowa, dzięki czemu spędziłam dwie doby nad różnego rodzaju jeziorkami przy różnego rodzaju alkoholach, mniej/więcej połowa mi gdzieś umknęła. Powinno być inaczej.

Chcesz, żebym piła, śpiewała, tańczyła, całowała. 
A to nie tak. 
NIE TO MIEJSCE, NIE TEN CZAS, 
mój Charlie, Charlie.

Powtórzenia, znów te same sny, tylko w coraz bardziej wyraźnych kolorach. To męczy i smuci, bo przecież miało być zupełnie inaczej- miało być tak pięknie. Znowu obiecały mi zbyt wiele. A tak prosiłam, idź sobie.


Ale tak czy siak, trzymam mocno kciuki, być może jeszcze dziś będzie mi dane zaśpiewać
I wtedy przyszedł maj!


a teraz czekam i czekam, samo czekanie
i czekam na koncerty majówkowe na kochanej Wyspie Słodowej
i czekam na Martini Bianco z Ole!
i czekam na nasz wspaniały turniej
i czekam nawet na plotki w pracy
a jeszcze bardzo mocno czekam na Amsterdam
aż się boję tego czekania
...
idę się wyciszyć na loggii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz