wtorek, 5 czerwca 2012

MECHANIZM OBRONNY: ON.
kurwa, kurwa, kurwa


no to teraz tylko czekamy aż coś spierdolę,
a później tylko czekamy, aż będę tego zajebiście żałowała
joł

niedziela, 3 czerwca 2012

m

Popadam w znane mi już sprzed pewnego czasu schematy, śmiech, płacz, dym, hipokryzja i dużo alkoholu. Zatracenie, fascynacja, zniechęcenie, znowu stosuję wyliczenia, a miałam już tego nie robić. Kolejne uzależnienie, ha, ha.
To głupie, czuć się w ten sposób. Zawiedzionym. Głupie strasznie, szczególnie, gdy nie ma do tego większych podstaw. Świat się poprzewracał do góry nogami i ciągle nakurwia fikołki. Chyba sobie wytatuuję kalejdoskop, zamiast koniczyny. Prześladowania.
Tak, mogę teraz wprost powiedzieć, że nie podoba mi się ten cały cyrk. Denerwuje, irytuje, rozśmiesza czasem. Przekonywanie się do siebie nawzajem, żeby po kilku dniach wszystko zepsuć, coby nie za dobrze było. W naszym świecie nie ma miejsca ani czasu na głoszenie słodkich sloganów w stylu 'no more drama', to przecież część naszej rzeczywistości, bez tego nie oddychamy. Jestem psują, jakich mało. I lubię zniechęcać ludzi do siebie. To w moim świecie dość popularne zjawisko. Tym bardziej cenię tych, którzy się nie dali moim usilnym próbom wypieprzenia ich z mojego życia za pomocą chamskich odzywek i okazywania totalnego braku zainteresowania. A ci, którzy poddali się w przedbiegach- niechaj wypierdalają na drzewo. Amen

Dlaczego tak usilnie staram się odsunąć od swojej osoby dobre emocje?
Przecież wszystko, czego mi potrzeba, to garść poczucia bezpieczeństwa i choć odrobina tej niewinności, którą tak w sobie swego czasu znienawidziłam i skutecznie zagłuszyłam...
I wszystko byłoby różowe.
Ironizując, podam siebie jak na tacy.
Moje oczy zrobiły się węższe, niż wczoraj wieczorem.
To na pewno znak, że czas do łóżka.
No to cześć.

sobota, 2 czerwca 2012

chyba cisza

być może tylko przed burzą
burza może i by się przydała, chociaż i tak ostatnio gradobicie przeżyłam
ciągle jeszcze odczuwam pozostałe po nim delikatne kołatanie



Te same, zwykłe sprawy, do których zdążyłam już przywyknąć: odpocząć, przemyśleć, zadbać, zrozumieć. Ułożyć, poskładać, uspokoić, odpocząć. Koło się zamyka.

Znalezienie chwili na wypicie zielonej herbaty o 4:10 rano daje motywację do uśmiechu na cały dzień.
Całus o 6:10 daje motywację do uśmiechu na cały dzień.
Wiadomość otrzymana o 15:03 daje motywację do uśmiechu na całe popołudnie.
Myśl o wieczornym filmie, lub ulubionej muzyce do snu...
To wszystko sprawia, że każdy dzień przeżywam całą sobą, nie myśląc o tym, co wczoraj i o tym, co jutro.
Jakie to miłe.
Tak, zdecydowanie...
ODROSŁA TRAWA GDZIE STAŁ DIABELSKI MŁYN.
Wieczorna rozmowa, gdy oczy się już same zamykają, otwiera umysł. Zdałam sobie sprawę, że faktycznie są rzeczy ważne i ważniejsze. Przyśnił mi się sen, z którego nie chciałam się budzić. O sobie. I jest bardzo miło i przyjemnie, gdy mogę tak sobie posiedzieć, poczytać, posłuchać, popisać, pomyśleć, porozmawiać. Nie sądziłam, że ta chwila nadejdzie, może nieco ironicznie, ale muszę przyznać: dziękuję. Być może teraz wszystko będzie nieco bardziej delikatne, czyste, spokojne, wolne. Trzymam za to kciuki. :)

Bardzo tęsknię za AnnąOp i bardzo chcę się już z nią jutro zobaczyć.
<3
'piętro trzy i pół'