być może tylko przed burzą
burza może i by się przydała, chociaż i tak ostatnio gradobicie przeżyłam
ciągle jeszcze odczuwam pozostałe po nim delikatne kołatanie
Te same, zwykłe sprawy, do których zdążyłam już przywyknąć: odpocząć, przemyśleć, zadbać, zrozumieć. Ułożyć, poskładać, uspokoić, odpocząć. Koło się zamyka.
Znalezienie chwili na wypicie zielonej herbaty o 4:10 rano daje motywację do uśmiechu na cały dzień.
Całus o 6:10 daje motywację do uśmiechu na cały dzień.
Wiadomość otrzymana o 15:03 daje motywację do uśmiechu na całe popołudnie.
Myśl o wieczornym filmie, lub ulubionej muzyce do snu...
To wszystko sprawia, że każdy dzień przeżywam całą sobą, nie myśląc o tym, co wczoraj i o tym, co jutro.
Jakie to miłe.
Tak, zdecydowanie...
ODROSŁA TRAWA GDZIE STAŁ DIABELSKI MŁYN.
Wieczorna rozmowa, gdy oczy się już same zamykają, otwiera umysł. Zdałam sobie sprawę, że faktycznie są rzeczy ważne i ważniejsze. Przyśnił mi się sen, z którego nie chciałam się budzić. O sobie. I jest bardzo miło i przyjemnie, gdy mogę tak sobie posiedzieć, poczytać, posłuchać, popisać, pomyśleć, porozmawiać. Nie sądziłam, że ta chwila nadejdzie, może nieco ironicznie, ale muszę przyznać: dziękuję. Być może teraz wszystko będzie nieco bardziej delikatne, czyste, spokojne, wolne. Trzymam za to kciuki. :)
Bardzo tęsknię za AnnąOp i bardzo chcę się już z nią jutro zobaczyć.
<3
'piętro trzy i pół'