Wobec wszystkiego tego miłego- dzisiejsza noc należy do nas. Do mnie i notatek z hiszpańskiego. Już po północy, jakie to szczęście- właśnie zaczęłam nowy etap, jak na nosicielkę mojego nazwiska przystało, bierę się za siebie, tak jak sobie obiecałam (fakt sprzed kilku lat- przyp.aut.).
Tylko żyrandol trzeba wymienić.
Bo te okropne niebieskie zwisy mnie doprowadzają do szewskiej pasji. A przecież miałam się nie denerwować, żeby mniej przeklinać, czy coś. I nie mogę się skupić na nauce, a jak się nie nauczę, to nie osiągnę celu, chociaż nie jestem pewna, czy jak się nauczę, to go osiągnę, koło się zamyka, tak jak moje oczy teraz, znaczy trzeba się przespacerować do kuchni po kolejną herbatę. Tym razem w nowym termicznym kubeczku, gdzie chciałabym wkleić nasze wspólne zdjęcie, gdybyśmy jakieś mieli... kiedyś.
'let me be your everlasting light
i'm shining just for you'
najwyżej sobie posklejam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz