wtorek, 25 grudnia 2012

enough

"Rok temu postanowiłam sobie, że już nigdy nie będę dla nikogo lalką na półce. Przyszedł odpowiedni moment (lepiej późno, niż wcale...), żeby to sobie udowodnić."
-to napisałam dziś rano.  Zbliżająca się Msza w kościele nie pozwoliła mi napisać dalszej części moich entuzjastycznych rozmyślań. Dalsza część miała między innymi zawierać jedną z najczęściej słyszanych ostatnio przeze mnie nutek:

"...If you're leaving town
I want to be the last one to know,
Leave it underground,
I won't try to reach you before you go.
(...)
You can keep your answers to yourself now."
(Springtime Carnivore)

Niestety rodzinna interwencja rozłożyła mnie na łopatki, wiedząc co-nieco o moich ostatnich strapieniach, pokroiła moje serduszko i rozłożyła na pięknej piętrowej paterze, gdzieś między karpiem, ćwikłą i sernikiem.
Wszystkie moje ambitne plany uwolnienia się od dręczących myśli wzięły w łeb, cholera jasna.

Więc teraz, coby tradycji stało się zadość, zmywam makijaż bez użycia wacików za trzysta dolarów i pochłaniam moje drugie z kolei ulubione czekoladki, Ferrero Rocher.
Merry Alleluja, czy coś
Joł

wzdrygam się na każdy dźwięk wydawany przez moją komórkę,
chyba się zaraz porzygam  niepewnością

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz