Odziedziczyłam po mamie jedną śmieszną cechę. Magazynuję. Chomikuję wszystko, co tylko można z myślą "może kiedyś się przyda". Nie lubię wyrzucać. Zbieram. Zwłaszcza przeżycia. Myśli, wspomnienia, które czasem tak bardzo bolą. Mówisz: nie tęsknisz za kimś- tęsknisz za emocjami, które towarzyszyły waszej chwili. Ja wiem, że to po części prawda, że może powinnam wyzbyć się z głowy tych stron obrazu przeszłości.... Jednak wbrew pozorom nie jest to wcale takie łatwe. Można na chwilę odstawić, schować, zamknąć w szafie, lub w pudełku z pamiątkami, ale przyjdzie taka chwila, że mimowolnie sięgnę po te chwile, odświeżę, lunatykując przypomnę sobie wszystko, co z jednej strony daje chwilowe poczucie szczęścia, a z drugiej- przywołuje uczucia, które nie zawsze są tak przyjemne, jakbyśmy chcieli. Obudzę się nagle, stwierdzając: wiem, że nic nie wiem, zaakceptuję to na chwilę, ponownie schowam do szuflady...
Najmniej wygodne, co może nam się przytrafić, to natłok obowiązków w chwili kompletnej dezorganizacji własnego życia wewnętrznego. Kiedy nie wiesz, jak się nazywasz (i nie, nie chodzi mi tu o imię i nazwisko), nie wiesz, skąd pochodzisz (nie mam na myśli miasta) i dokąd zmierzasz. W chwili obecnej nie wiesz, w co ręce włożyć. Niektórzy obawiają się, że jeśli wybierzesz jako pierwszą do załatwienia sprawę mniej ważną, to ta ważniejsza obrazi się i na ciebie i na tę drugą, mniej ważną i wtedy to już będzie totalnie przekichane. A tam- będzie, nie będzie. Jak już i tak brodzimy po kolana w gównie, to co za różnica- te parę centymetrów... W dół.
Piję lekko już przestygniętą kawę i marzę, żeby móc przespać ten szalony czas. Sesja sesją, byłoby całkiem nieźle (podejrzewam), gdyby nie fakt mojego zupełnego braku konsekwencji i chociażby umiejętności dotrzymywania danego sobie słowa. Przeszukuję Internety w poszukiwaniu melodii podobnych do mojego ukochanego Springtime Carnivore, tak cię tu mało, a tak chcę cię chłonąć. Zdrzemnę się, może przyśni mi się piękna plaża, gdzie Arystoteles gawędzi z Protagorasem, a długowłosy Sokrates pali fajkę pokoju z grupką sofistów, ubranych w szmatki w stylu boho i obwieszonych sztuczną biżuterią z jarmarku.
Jakby popatrzeć na to ze strony praktycznej, powinno mnie chociaż trochę jarać całe to filozoficzne łajno. Biorąc pod uwagę moją chęć pozostania hipiską, gdy już dorosnę i będę mogła sobie z pełną odpowiedzialnością wstrzykiwać w żyły truskawkową oranżadę, poglądy na temat bliskości człowieka i natury nie powinny mi być obce już teraz.
będziemy tam nago biegali po łąkach
okryją nas drzewa
GDY ZAJDĄ WSZYSTKIE SŁOŃCA
utnę sobie drzemkę nieco mniej słodką niż kawa z Bema Cafe
jeśli uda mi się wstać, poedukuję się troszkę
poczytam o prekursorach życia w harmonii,
w akordeonie, czy coś

Ja tez po kims odziedziczylam chomikowanie.Wszystko sie zatrzymuje:wspomnienia,obrazy,smaki,zapachy.Czasami to jest dobre,czesto smutne.
OdpowiedzUsuńChomikuje tez rzeczy.Np.ubrania;)Mam ich duzo,niektore mi sie bardzo milo kojarza,tak jak tych pare rzeczy,ktore od Ciebie dostalam i ktore wywoluja te dobre wspomnienia i usmiech na mojej twarzy:)
Mam nadzieje,ze w koncu do zobaczenia:*